
Pierwszy oddech smoka
12 wrzesień, 2007Zgodnie z planem postanowiłem dzisiaj przetestować nowy okap i przy okazji rozwiązać wielką zagadkę pod tytułem “Czy mój szyb wentylacyjny jest tylko mój, czy może ktoś jeszcze z niego korzysta”
Szybki rekonesans w czeluściach lodówki wymusił konkretny przepis: KURCZAK w Balcerowej wariacji
czyli, pozbieraj/uratuj to co się jeszcze nie zepsuło z lodówki, wymieszaj z jakąś wietnamską przyprawą i ciesz się obiadem
Przy okazji wypróbowałem nieznany mi jeszcze gatunek indyjskiego ryżu Basmati z prowincji Punjab, który kupiłem w arabskim sklepie Ajsza na ul. Wspólnej w Warszawie. Ryż okazał się całkiem niezły ale tajska Royal Umbrella pokonała go bez trudu w moim rankingu
Przepisu na zaprezentowaną potrawę nie będę publikował, gdyż jest skomponowana na chybił trafił, wbrew regułom stylu Syczuańskiego który preferuję, co oczywiście nie znaczy że jest niesmaczna. Na prezentację przepisów i video kursów musicie jeszcze trochę poczekać
Dziś zdecydowałem że nie będzie żadnych płomieni w woku. Brak kurtyn bocznych w okapie mógłby przy odrobinie pecha doprowadzić do pożaru. Tak więc gotowałem “lightowo”
Składniki jakie są każdy widzi, bulion z 1/4 kostki rosołowej Winiary, ciasto do kurczaka to mieszanina 4/5 maki pszennej i 1/5 skrobi kukurydzianej wymieszane z wodą , winem ryżowym i odrobiną wietnamskiej przyprawy 5 smaków.
Kurczak i papryka pokrojone w paski. Olej do frytowania to nasz krajowy Kujawski w ilości 2 butelek, który po użyciu jest filtrowany ze “statków” i trafia do lodówki.
Uważni szybko wyłapią fakt usunięcia folii alu. z kuchenki Mastercooka. Po prostu zakłócała przepływ powietrza pod palnikiem wokowym. Brak tej folii skutkuje wydłużeniem czasu mycia stanowiska pracy
Grzanie oleju można przyśpieszyć za pomocą pokrywki
Jak już wspomniałem wcześniej ze względów bezpieczeństwa gotuję na razie na pół gwizdka czyli tylko na środkowym pierścieniu grzewczym.
Ufrytowany i odsączony z oleju kurczak czeka na dalszą obróbkę a w międzyczasie do woka trafiają kolejno imbir, czosnek, zmielona sucha chili, cebula, papryka, pędy bambusa, grzybki moon, bulion, pieprz czarny, sól, cukier, skrobia kukurydziana rozrobiona z zimną wodą i czekający kurczak.
A tak wygląda to na talerzu. Dzisiaj glazura na potrawie udała się fenomenalnie. Nie jest to takie łatwe jakby się mogło wydawać i wymaga dużej ilości ćwiczeń. Największa trudność polega na tym żeby pokryć szklistym żelem ciasto kurczaka tak aby nie odpadło ono od niego i jednocześnie zachowało swoją chrupkość. Cały proces trwa dosłownie sekundy i łatwo przy tym coś zepsuć.
A tak wygląda bajzel po wokowaniu, wszędzie olej i resztki. Można cudowanie medytować podczas czyszczenia tego wszystkiego
Jak widać nic się nie przypala i nie przykleja do powierzchni prawidłowo wypalonego/sezonowanego woka nawet przy mocy rzędu 11 kW.
Podczas całej akcji nie zadzwonił żaden sąsiad więc wnioskuję że szyb wentylacyjny należy tylko do mnie, huraaaa.
W weekend dotnę z blachy kurtyny boczne do okapu i pomyślę nad jakimś oświetleniem odpornym na ogień i wysoką temperaturę. Podsumowując mogę powiedzieć że problem zadymienia kuchni podczas smażenia w woku został rozwiązany. Wentylator o wydajności 400 m^3/h to absolutne minimum.
“arbil” wspominał w komentarzach do okapu 2.0 o laboratoryjnym dygestorium, początkowo wydawało mi się to nawet zabawne. Teraz jednak postanowiłem wykorzystać u siebie w okapie patent z przednią szklaną szybką która chroniłaby twarz przed niekontrolowanym podmuchem ognia. Sytuacja taka może wystąpić wtedy gdy w woku bulgoce dużo bardzo gorącego oleju i przez przypadek polejemy go zbyt dużą ilością wody.
Popatrzcie co się wtedy może stać !!!


















Przyznam szczerze – robi wrażenie cała akcja “okap”
gratuluje pomyslu i wytrwałości
Szczerze mówiąc sam powoli przekonuję się do opcji palnika dedykowanego… tylko troszkę za dużo z tym zabawy… ale jak kiedyś będę zmieniał mieszkanie na wieeeeeelkie (już tylko 28 lat kredytu do spłacenia
) to na 100% znajdzie się miejsce na duży wyciąg i dodatkowy dedykowany palnik pod woka