h1

Wołowina z młodymi pędami bambusa

9 Październik, 2007

Zastanawiałem się ostatnio jaki następny, ciekawy i intrygujący przepis wam zaprezentować. I doszedłem do wniosku że trzeba sięgnąć do zupełnych podstaw kuchni azjatyckiej.
Czyli całkowitej prostoty i maksymalnego wydobycia z produktów ich naturalnych aromatów. Tak więc dziś prezentuję przepis na wołowinę z młodymi pędami bambusa i chińskimi grzybami aromatycznymi.

Wcześniej jednak podzielę się z wami pewną historią mojego pierwszego zetknięcia się z tą potrawą w jakiejś wietnamsko/chińskiej knajpie gdzieś w okolicy ulicy Stawki (Warszawa) z tego co pamiętam.

Wszystko zaczęło się jak zwykle od tego że byłem głodny i brakowało mi inspiracji do ugotowania czegoś dobrego samemu. Snułem się niemrawo na piechotę z centrum do domku, mijałem kolejne budy typu kebab, pizza, itp. które wzbudzały we mnie samym swoim widokiem odruch wymiotny🙂

I tak doszedłem do małej uliczki gdzie mój nos został pobudzony przez orientalne zapachy kuchni azjatyckiej. Szybki rekonesans naprowadził mnie na źródło owego zapachu którym okazał się mały wietnamsko/chiński bar.
A co tam powiedziałem sobie i postanowiłem przetestować kolejną azjatycką garkuchnię.

Od razu po wejściu do środka owego baru, uderzył mnie kompletny brak jakichkolwiek ludzi. Nawet obsługa gdzieś się pochowała, no ale zdesperowany byłem niemiłosiernie więc zacząłem się dobijać. Wyszła jakaś młoda Wietnamka i łamaną polszczyzną zapytała co chciałbym zamówić.

Patrzyłem sobie na menu w którym jak zwykle w takich barach/budach jest grubo ponad setka potraw w których zmianie ulegają chyba jedynie tylko nazwy składników bo smak każdej z nich jest prawie identyczny. Więc postanowiłem że zapytam się jej co by mi poleciła możliwie najbardziej orientalnego i charakterystycznego dla kuchni chińskiej.
I tak właśnie doszliśmy wspólnie z ową Wietnamką do wołowiny z młodymi pędami bambusa i grzybami aromatycznymi, huraaa 🙂

No ale to nie koniec przygody🙂 Owego dnia nie wiedziałem jeszcze jak smakują i pachną prawdziwe młode pędy bambusa, to znaczy wydawało mi się że to te same co z puszki z super marketu, nevermind🙂
Dostałem pod nos swoją potrawę, w międzyczasie za bar wyszło jeszcze kilku Azjatów chyba żeby mi się trochę poprzyglądać. Wziąłem pierwszy kawałek w pałeczki i zbliżyłem do ust. W tym momencie mój nos został zaalarmowany przez wydawałoby się dziwnie znajomy zapach ….eeeee…. kupy ????

Patrzę w skupieniu na Azjatów a oni na mnie i zastanawiam się czy aby dla żartu nie nasrali mi brzydko mówiąc do talerza. No ale ich twarze nie zdradzają żadnego, nawet najmniejszego uśmiechu. Wytracony z równowagi tym nagłym dylematem jeść czy nie jeść postanowiłem jednak wbrew swoim zmysłom zjeść. Smak tej potrawy jak się potem okazało był równie niepokojący co jej zapach. A wszystkiemu winne prawdziwe, młode pędy bambusa przez które Polacy tak nienawidzą mieszkających obok nich w blokach Wietnamczyków.

Tak więc jeśli już kupicie od Wietnamczyków takie prawdziwe młode pędy bambusa, nie wyrzucajcie ich przypadkiem z powodu podejrzanego dziwnie znajomego zapachu🙂 Ten typ tak ma i można się w nich z czasem naprawdę rozsmakować.

—————————————————————————

Składniki:
– 300 g. polędwicy wołowej lub chudej wołowiny,
– 8 chińskich grzybków aromatycznych, rozmoczonych w gorącej wodzie,
– 3 ząbki czosnku,
– kawałek korzenia imbiru,
– mała cebula,
– 1/4 kostki rosołowej (drobiowej)
– młode pędy bambusa, ilość wedle uznania

Marynata:
– 1 łyżka jasnego sosu sojowego,
– 1 łyżka wina ryżowego,
– 1 łyżka sosu rybnego,
– 1 łyżeczka oleju sezamowego,
– 1 łyżeczka czarnego mielonego pieprzu

Sos:
1/4 chochli kucharskiej bulionu z kury,
1 łyżeczka czerwonego lub brązowego cukru,

Zagęszczacz:
3 łyżeczki skrobi kukurydzianej wymieszanej z filiżanką zimnej wody.

Popitka🙂
– 30 ml. deserowego wina śliwkowego.

Składniki kroimy i siekamy. Mięso w blaszki, grzybki w paski, cebula w kwadratowe blaszki, bambus mniej więcej w paski. Następnie wrzucamy mięso do marynaty, przygotowujemy bulion z kostki i zagęszczacz.

 

Odpalamy wokowy palnik i do dzieła:

A na talerzu wygląda to mniej więcej tak:

Przygotowana porcja zaspokoi głód 2 osób🙂

Podczas przygotowywania tej potrawy wytwarza się dużo niepokojącego zapachu, ale gwarantuję wam że potrawa ta jest wyjątkowo smaczna i będziecie do niej wielokrotnie powracać.

10 uwag

  1. „balcer” nigdy nie sądziłem że trzeba aż tak bardzo rozgrzewać woka przed wlaniem oleju, i jeszcze jedno czy wołowina wychodzi Ci miękka ? bo mi nigdy nie wyszła miękka-zawsze twardawa (chyba że ją dusiłem z 2 godzinki)


  2. „arbil” wołowinka wychodzi super miękka i soczysta, zwróć uwagę że podczas smażenia nie puściła sosu. To właśnie zasługa bardzo dużej temperatury.
    To co mogę doradzić wszystkim to:
    Przed dodaniem oleju grzejcie swoje woki ile wlezie. Jeśli silnie dymią, przykryjcie je pokrywką.


  3. A ten czerwony sos do ryzu jak się przygotowuje?


  4. „betty” przygotowanie tego sosu do ryżu polega na polaniu ryżu odpowiednią jego ilością z butli:) spójrz na nie: https://balcer.wordpress.com/2007/06/22/barowe-sosy-chili/


  5. fajne😀 ale polecam obieranie imbiru łyżeczką !! łatwo i nie marnuje sie tyle imbiru


  6. cie kawy artykuł o pędach bambusa http://zdrowie.netbird.pl/?app=452


  7. Czy mnie pamięć zawodzi, czy jakiś czas temu był tutaj pouczający film, ukazujący przygotowywanie tej potrawy? Wie ktoś, gdzie on teraz jest?


    • OK, znalazłem na youtube kanał chefbalcer – już wszystko jest.


  8. Co do zapaszku – udało mi się namówić 2 lata temu kucharza ( Chińczyka ) w barze z chińszczyzną we Władysławowie i zdradził mi jak przygotować pędy bambusa , aby nie woniały – mianowicie należy je wcześniej wymoczyć w zimnej wodzie ( kilkakrotnie zmienianej ) . Jadłem tam właśnie wołowinę z pędami i zastanowiło mnie , dlaczego nie ma zapachu pędów . Chińczyk się wzdragał i wił jak piskorz , ale wreszcie powiedział🙂 Od tego czasu przyrządzam potrawę bez bonusa w postaci unoszącej się w całym domu woni bambusa .


  9. Właśnie przed chwilą próbowałam wyrwać młody pęd bambusa, który przedarł się pod ogrodzeniem od sąsiada, po czym stwierdziłam że moja dłoń śmierdzi niepokojąco. Tutaj znalazłam potwierdzenie moich przypuszczeń co do źródła owego specyficznego zapachu🙂



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: