h1

Stadion X-Lecia 13.10.2007

13 Październik, 2007

W życiu trzeba mieć jednak trochę szczęścia🙂


Na Stadion wybrałem się dość późno (prawie w południe) z zamiarem kupna tofu i zieleniny. Sezon na świeżą kolendrę chyba się kończy bo dopiero w 3 warzywniaku udało mi się ją kupić. Coś mnie jednak tknęło dzisiaj żeby pokopać trochę w wietnamskich akcesoriach do gotowania. Grzebię więc jak najęty w kartonach i na półkach, Wietnamczycy obserwują mnie kantem oka z pewnym niepokojem (bardzo słusznie z resztą, bo nigdy nie wiadomo co taki szaleniec jak ja będzie chciał🙂

W ciemnym rogu półki leży kolumna woków, przyglądam się jej bliżej, przelatuję szybko wzrokiem kształty i rozmiary drewnianych rączek od woków. Wtem nagle zapala mi się w głowie czerwona lampka🙂

Ostatnia rączka (pierwsza od dołu) jest jakaś inna. Hmmm trzeba to sprawdzić. Grzebię, grzebię, zdejmuję woki i co widzę ?

Patelnia Pekińska ze stali węglowej, trochę zardzewiała więc z pewnością oryginalna🙂 Z zachwytu musiałem chyba zrobić jakąś głupią minę bo Wietnamki parsknęły śmiechem na mój widok z tą patelnią w reku. Pytam o cenę, oczywiście nie wiedzą bo mało kto kupuję u nich takie gadgety. Wołają szefa, boss patrzy na mnie i na tą patelnię z pewnym zakłopotaniem. Pewnie sobie myśli, po kiego grzyba takiemu polskiemu teletubisiowi zardzewiała patelnia ze stali węglowej do zastosowań heavy duty😉
Napięcie rośnie, wymieniamy ze sobą spojrzenia, dzyń, dzyń 20 zł.

Ufffff, dawno nie zrobiłem tak dobrego interesu. Boss pewnie myślał podobnie, jakiś polski bambus kupił aż za 2 dychy patelnię która rdzewiała mu w sklepie od 5 lat🙂

To dopiero są klimaty.

Nie tracąc czasu zabrałem się za czyszczenie i matowienie grubym papierem ściernym nowego nabytku a następnie wypalanie starą sprawdzoną metodą. I tak po 20 minutach zabawy, w rodzinie pojawiła się pierwsza profesjonalna patelnia pekińska🙂

No nie zasnąłbym spokojnie bez przeprowadzenia testu smażenia naleśników. Rozgrzałem patelnię na maksa, dodałem olej. Po chwili wlewam ciasto. Pssssssyyyy, nic się nie przyklejiło do powierzchni patelni, huraaaaaa🙂

Najciekawsze jest jednak to że po raz pierwszy udało mi się uzyskać niezwykłą wręcz chrupkość naleśników, do tego stopnia że chwycony z boku palcami, utrzymywał się poziomo bez podparcia.
Sprawdziło się więc twierdzenie licznych francuskich szefów kuchni że do naleśników nadaje się tylko i wyłącznie patelnia ze stali węglowej a nie żadne tam teflony i nierdzewki.

17 uwag

  1. Ja to zazdroszcze dostepu do tych wszystkich sklepikow i budek, do Warszawy mam kawalek a u mnie w miescie totalne zero w kwestii kuchni azjatyckiej. Tyle dobrze ze choc troche produktow mozna kupic w marketach, bo tak to musialbym gnac nie wiadomo gdzie. A tak w ogole to mam zapytanie i prosbe zarazem, czy ktos moglby mi przy okazji odwiedzin w miejscach gdzie sprzedaja sprzet do wokowania, zakupic chochle do woka? Np w tej restauracji w Hali Gwardii, bo widze ze tam najtaniej. Oczywiscie pokryje wszelkie koszty, zakupu i przesylki.


  2. „Robin” najtaniej jest w Wah-Nam (Wólka Kosowska), szkoda że wcześniej nic nie mówiłeś bo dziś byłem tam zjeść po raz enty Viet-Mixa. Za tydzień wybory więc najwcześniej pewnie będę tam ponownie za 2 tyg. Jeśli nic nie załatwisz do tego czasu to mogę kupić tą chochlę dla ciebie. W Asia-Tasty są za drogie, nie mam pojęcia czemu.


  3. Bylbym baaardzo, baaardzo wdzieczny🙂. Jesli nie wyjade z Polski w ciagu dwoch tygodni to na pewno nie zalatwie, bo nie mam gdzie. Chyba ze bede jechal znow w okolice Londynu to wtedy sam kupie w Chinatown. W ogole jesli tam znow zawedruje to obiecuje jakas konkretna relacje z zakupow tam. Nie wiem jak wygladaja chinskie sklepiki w Polsce, ale tam z produktow spozywczych to mozna kupic chyba wszystko co sobie czlowiek wymysli. Ja nie przywiozlem wielu rzeczy z racji wagi bagazu, a zalowalem mocno.


  4. Tylko nie mów, że nie ma tam więcej takich patelni:( tak mnie tym opisem ująłeś, że się chyba wybiorę w tym tygodniu na stadion, żeby przynajmniej zobaczyć te sklepy wietnamskie zanim je ostatecznie zamkną …


  5. no, no „bacer” co się odwlecze to nie uciecze i masz porządną patelnię za 20 zeta , jaki ona ma wymiar? a ja z kolegą na spółkę przymierzamy się do tych które polecałeś z Robina


  6. „michal” mnie sie po prostu wydaje że w tych warzywniakach są te patelnie ale głęboko pochowane lub nawet sami Wietnamczycy zapomnieli że coś takiego maja w ofercie. Swego czasu często tam grzebałem zaglądając im prawie za koszulę🙂 i żadnej nie było, a teraz wchodzę patrzę i jest. Może jakiś remanent robili i ustawili wszystkie takie znaleziska w kupie.

    „arbil” wymiary patelni to: 30 zew. 22 wew. 4,5 wys. tą z Tomgastu też kupię bo potrzeba mi większej powierzchni. Ale fartownie mniejszą już mam i to za grosze.


  7. „balcer” a podobno 13 to nieszczęśliwa liczba, hihi widocznie nie dla wszystkich, a jeszcze jedno pytanie: wino śliwkowe to jakieś rodzimej produkcji czy też z Dalekiego Wschodu?


  8. „arbil” winko które obecnie kupuję w Wah-Nam jest produkowane w Chinach dla niemieckiej korporacji Kaiser. Kiedyś kupowałem jeszcze lepsze z suszonych śliwek, gdzie na nalepce były tylko chińskie krzaczki (znaczy oryginalny oryginał). Ale boss już takiego nie przywozi😦 Tych win jest stosunkowo dużo, nawet w Asia-Tasty (Hala Gwardii) mają kilka, ale żadne mi nie podchodzi. Większość jest jakby perfumowana lub smakuje landrynkami.
    Obawiam się że w najbliższych latach jakość i różnorodność produktów przywożonych z Chin będzie się obniżać i maleć. Już teraz widzę że sklepy zalewane są coraz większą tandetą. Jeśli przejdziesz się po Markecie IKEA to szybko zauważysz że prawie wszystkie małe gabarytowo produkty mają nalepkę made in china. Więc wciskanie kitów że to szwedzka jakość jest co najmniej śmieszne i nie na miejscu.


  9. „balcer” może wiesz kiedy i gdzie mają się stadionowi handlarze wyprowadzić (z okazji EURO 2012)?
    Bo w sumie nie wiem jak sobie zaplanować wizytę w Warszawie i Wólce?


  10. „buktor” na razie zlikwidowali jedynie polskie handelki na koronie stadionu. Sektor Wietnamski przy PKS pozostanie nietknięty jeszcze długo długo, więc bez paniki. Gdzie ich przeniosą wciąż do końca nie wiadomo. Mi osobiście znudziło sie już wróżenie z fusów w tej kwestii i poczekam aż sprawa sama się rozwikła🙂 Główni zainteresowani czyli Wietnamczycy ze stadionu na dzień dzisiejszy sami nie wiedzą🙂


  11. „balcer” czy oprócz patelni zmieniałeś coś w przepisie do naleśników czy to tylko sama patelnia sprawiła że stały się chrupkie?


  12. „arbil” to właśnie dzięki patelni i bardzo dużej temperaturze naleśniki wychodzą chrupkie. Oczywiście pamiętaj żeby do ciasta nie dodawać mleka lub śmietany od których naleśniki robią sie gumiaste.


  13. dzięki „balcer” właśnie czekam na patelni e z robina, a co do mleka to nie dodaję , ale za to czasem wodę mieszam z piwem lub winem-ciekawe doświadczenie smakowe szczególnie jeśli farsz jest mięsno-warzywny i ostry


  14. „arbil” na bardzo drobnej tarce zetrzyj trochę świeżego korzenia imbiru i trochę banana, dodaj to do ciasta i na patelnię. W efekcie uzyskasz smak jakby bananów frytowanych na głębokim oleju w stylu azjatyckim😉 rewelka


  15. spiesze uspokoic – „stadion jest, byl i bedzie” – umowa z kupcami jest podpisana do 2010 roku, wiec przynajmniej jeszcze przyszly rok mozemy te patelnie ze sklepiczkow wygrzebywac. Jak mam ja rozpoznac – po tym, ze jest zardzewiala? czy ma jeszcze jakies inne charakterystyczne cechy? Marze o takiej patelni od czasu podrozy do Korei – najbardziej mi smakowal nalesnik z owocami morza, bardzo chrupkie, probowalam wiele razy w domu, ale nigdy mi nie wyszlo i jest to zrodlo wiecznej frustracji


  16. Patelnia pekińska jest cudownym wynalazkiem, ale niewiele jej ustępującym cudem jest nasza patelnia „cygańska” również ze stali węglowej. Takie „podłe”, wartości kilkunastu złotych narzędzie do obróbki cieplnej, dostępne we wszelkiego rodzaju GS-ach, we wszystkich rozmiarach: od najmniejszych ,na jedno jajo sadzone, do XXL na dwa duze schabowe, obwinięte w zatłuszczony pergamin nie przyciąga wzroku, ale jest i czeka dostępne od zaraz.


  17. Ja mam właśnie patelnię cygańską i się męczę z tym rdzewieniem i męczę. I chyba ją wypalę w ognisku skoro to ma pomóc🙂 Tylko czy ją potem detergentami można myć? Bo jakoś taka higieniczna jestem…



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: